PORADNIK - JAK SAMEMU ZROBIĆ ZABEZPIECZENIE OKNA LUB BALKONU.
![[Rozmiar: 37572 bajtów]](na_teraz/1.jpg)
- KLIKNIJ
Poniższy poradnik powstał, ponieważ coraz częściej zadawane są nam pytania odnośnie rozwiązań technicznych stosowanych podczas osiatkowywania okien i balkonów - mam nadzieję że okaże się choć trochę pomocny. Siatki mają różne rozmiary oczek - największa z plecionych stalowych ma oczka 4,5x6,5 cm jeśli mamy lub planujemy mieć w domu kocięta, pamiętajmy że kocię przez oczko o takim rozmiarze bez większego problemu przejdzie. Najprostszym sposobem na sprawdzenie czy rama jest prosta jest zmierzenie przekątnych - powinny być równe (no, chyba że specjalnie robimy krzywo - czasem balkon jest koślawy i tak trzeba). Niekiedy musimy dodatkowo zabezpieczyć otwory wąskie, ale jednocześnie na tyle szerokie, że kot bez problemu się przez nie przedostanie (z boku, czy od spodu bariery balkonowej) - bardzo dobrze sprawdzają się tu kratownice ogrodowe wykonane z drutu 3mm grubości i powlekanego plastikiem - są w większości marketów budowlanych. Czy to dużych, czy to małych, ale NIGDY NIE WBIJAMY WKRĘTÓW!
Nie należy go oczywiście traktować jako ścisłych wytycznych, w praktyce na każdym balkonie trzeba dostosowywać się do istniejących rozwiązań konstrukcyjnych i modyfikować sposób montażu tak, by był jak najlepiej do nich dopasowany.
1.
Podstawowa sprawa - najpierw musimy obmyślić jak zamierzamy zamontować ramy z siatką, a następnie bardzo dokładnie wymierzyć balkon (lub okno, oczywiście).
Lepiej jest nawet dłużej nad tym pomyśleć, niż potem zostać z gotowym zabezpieczeniem którego nie możemy założyć, bo zrobiliśmy na styk, a okazało się że ściana jest wypukła - nader częsty przypadek. Najbezpieczniej jest zostawić 1 - 1,5 cm luzu.
Kot i tak przez to nie przejdzie, a może się okazać że bez tego ramka nie da się wcisnąć na miejsce.
Samo zamocowanie ram jest na ogół proste - używa się do tego stalowych, ocynkowanych kątowników które z jednej strony przykręca się do ramy wkrętami 3,5x20 a z drugiej do muru wkrętami z kołkami rozporowymi.
Pewne utrudnienie mogą napotkać właściciele balkonów w budynkach ocieplanych styropianem - tam by można było zamocować kątownik do ściany nierzadko należy użyć kołków długości 160 mm.
Do bariery balkonowej ramy mocujemy albo również za pomocą kątowników, albo przelotowo - śrubami (z nakrętką, lub jeśli chce nam się trochę pobawić, gwintując otwór w barierce).
2.
Dobór materiałów.
Listwy (kantówka) - w przypadku dużych ram przekrój 2x4 lub nawet 2x5 cm, w przypadku małych ramek lub okien plastikowych 2x3 cm. Może się zdarzyć, że przy oknie plastikowym zostaniemy zmuszeni do zastosowania ramiaka 2x2 cm - na szerszy nie pozwoli nam zbyt mocno zawężające wnękę okienną ocieplenie budynku - tu kluczową rolę odegrają mocowania, gdyż listwa o takim przekroju jest za słaba.
Przy projektowaniu ram niewskazane jest przekraczanie wymiarów 1,5x2 m, jeśli któryś z boków jest podobnej lub większej długości, należy dodać poprzeczkę z cieńszej listwy (2x3 cm), gdyż naprężona siatka bardzo silnie ściąga do wewnątrz środkowe odcinki ramiaków i tworzy się w efekcie coś na kształt klepsydry (no, trochę przesadzam, ale przy długiej listwie potrafi ją ściągnąć na parę centymetrów).
Jeśli ramy są duże, wskazane jest wzmocnienie łączeń stalowymi narożnikami okiennymi (100x100 mm).
Listwy kupujemy bezsęczne, najlepiej pierwszego gatunku - są mniej podatne na warunki atmosferyczne, a sęki (nawet niewypadające) znacznie pogorszyłyby ich wytrzymałość.
Siatka - koniecznie stalowa, ocynkowana. O różnych kształtach i rozmiarach oczek, do dostania w każdym markecie budowlanym, w niektórych sklepach ogrodniczych można ją nawet kupić na metry, a nie całą rolkę.
Siatka jest nierdzewna, kot jej nie przegryzie, ani nie potnie pazurami. Siatki plastikowe potrafią stawać się bardzo kruche i łamliwe pod wpływem niskich temperatur, z siatkami plecionymi też mam niemiłe doświadczenia - nie dość że jeśli kot ma skłonność do gryzienia różnych rzeczy, to pokona ją w okamgnieniu, to jeszcze lubi ona pod wpływem deszczu obwisać i wygląda jak worek.
Klej - koniecznie wodoodporny. Stosowanie jakiegokolwiek innego mija się z celem.
Farba - ja używam wyłącznie farb akrylowych przeznaczonych do wymalowań zewnętrznych - farby do wnętrz absolutnie się nie nadają.
Przykładowo Nobiles, Dulux, Dekoral- wszystkie z nich ładnie się sprawdzają.
Są drogie, ale nietoksyczne i nie śmierdzące - oczywiście można użyć zwykłej farby ftalowej (olejnej), ale jeśli maluje się w mieszkaniu a nie w warsztacie, to warto pomyśleć o płucach - zarówno własnych, jak i kocich ;)
Zszywki - bo w końcu czymś musimy siatkę do ram przymocować.
Ja używam zszywek długości 14 mm produkcji firmy Rapid i zszywacza tapicerskiego.
Nawet jeśli nie zamierzamy inwestować w dobry zszywacz, w dobre zszywki warto - trzeba tylko pamiętać by do posiadanego typu zszywacza pasowały ;)
Siatka produkowana jest w pasach o szerokości 1 metra, jako że najczęściej powierzchnia którą chcemy zabezpieczyć ma większe gabaryty, musimy te pasy ze sobą łączyć. Można to robić dwojako - najprostsze jest przeplecenie miejsca łączenia drutem.
Do niektórych siatek dołączone jest kilka metrów drutu luzem - właśnie w takim celu, jeśli kupiliśmy siatkę bez takiego dodatku, można kupić bez trudu drut stalowy ocynkowany w niewielkich zwoikach.
Sposób drugi - stosowany obecnie przeze mnie, jest z lekka masochistyczny.
Z siatki którą chcę dołączyć odcinam obrzeże (wykonane z grubego przeplotu), wystające kawałki drutów zawijam wokół obrzeża siatki do której doczepiam drugi kawałek, a następnie te zawinięte części lutuję.
Sposób tej jest równie mocny jak wiązanie, a dalece bardziej estetyczny w efekcie końcowym.
W końcu można zabrać się za wykonanie zabezpieczenia.
Zatem:
A/ Mierzymy dokładnie to co chcemy osiatkować.
B/ Kupujemy materiały.
C/ Robimy ramki.
D/ Malujemy je dokładnie - środkową część dwukrotnie.
E/ Nabijamy siatkę nie przesadzając z siłą naciągu.
F/ Ramy z siatkami malujemy ponownie (starając się nie pomazać siatki), aby zabezpieczyć miejsca w których podczas przybijania uszkodziliśmy powłokę malarską. Środek jest już dwukrotnie pomalowany, więc go sobie odpuszczamy.
G/ Wszystko wyschło? Zatem montujemy. Jeśli nie pomyliliśmy się w pomiarach, montaż powinien przejść bezproblemowo.
Garść dodatkowych uwag:
Sam to w akcji widziałem, więc mam pewność.
Wkręty są po to, by je wkręcać - wtedy trzymają jak powinny. Wbite są słabsze od gwoździ.
Pamiętać należy, że aby wkręt spełnił swoje zadanie, powinien jeden element dociskać do drugiego - nie robi tego gwintem, tylko łbem, a zatem w elemencie/listwie dociskanej powinien być przewiercony otwór przelotowy o średnicy równej zewnętrznej średnicy gwintu wkręta.
Aby z kolei nie rozerwać listwy do której się coś dokręca - dobrze jest (jeśli używamy dużych wkrętów lub mocujemy blisko końca listwy) nawiercić otwór prowadzący o średnicy równej rdzeniowi wkręta, czyli temu co jest między zwojami gwintu.
Uff, to na tyle ;)
Mam nadzieję że powyższy opis pomoże komuś choć trochę :)